
Dlaczego małe i średnie firmy są celem hakerów?
Dowiedz się, dlaczego MŚP są głównym celem cyberprzestępców. Poznaj słabe zabezpieczenia, cenne dane oraz jak PostAffiliatePro pomaga chronić Twoją firmę dzięki...

Dowiedz się, dlaczego MŚP są głównymi celami cyberprzestępców, jakie zagrożenia im zagrażają oraz jak chronić swoją firmę przed cyberatakami dzięki.

Małe i średnie firmy (MŚP) stały się głównym celem cyberprzestępców i przyczyna jest prosta: stanowią idealne połączenie możliwości i słabości. Zazwyczaj posiadają cenne dane klientów, informacje finansowe i własność intelektualną – zasoby, które hakerzy mogą szybko spieniężyć. Jednak w przeciwieństwie do dużych przedsiębiorstw, które mają dedykowane zespoły ds. bezpieczeństwa i zaawansowane systemy obrony, MŚP często nie dysponują wystarczającymi zasobami, by odpowiednio chronić swoje aktywa. 71% wszystkich naruszeń danych dotyczy firm zatrudniających mniej niż 100 pracowników, a wiele z nich korzysta z przestarzałych systemów, zatrudnia minimalny personel IT i praktycznie nie posiada formalnej strategii cyberbezpieczeństwa. Luka między wartością danych posiadanych przez MŚP a siłą ich zabezpieczeń tworzy nieodparty cel. Co najbardziej niepokojące, 51% MŚP nie wdrożyło żadnych środków cyberbezpieczeństwa, pozostawiając swoje sieci praktycznie otwarte dla atakujących. Ta luka nie jest przypadkowa – wynika bezpośrednio z ograniczonych zasobów IT, barier budżetowych i braku szkoleń pracowników w zakresie najlepszych praktyk bezpieczeństwa. Dla hakerów MŚP to łatwy łup: wysoka nagroda przy minimalnym wysiłku potrzebnym do przełamania ich obrony.
Z czysto ekonomicznego punktu widzenia atakowanie MŚP jest dla cyberprzestępców znacznie korzystniejsze niż celowanie w duże korporacje. Podczas gdy włamanie do dużej firmy z zaawansowanymi zabezpieczeniami może zająć miesiące, MŚP można przejąć w kilka godzin lub dni. Atakujący działają zgodnie z modelem masowym: zamiast inwestować wiele czasu i zasobów w złamanie jednej firmy z listy Fortune 500, mogą w tym samym czasie zaatakować kilkadziesiąt małych firm, generując znaczne łączne zyski. Motywacja finansowa jest silna, ponieważ stosunek ryzyka do potencjalnych zysków zdecydowanie sprzyja atakującemu. Rozważmy ekonomię:
| Cel ataku | Wymagany wysiłek | Możliwy zysk | Poziom ryzyka | Opłacalność |
|---|---|---|---|---|
| Duże przedsiębiorstwo | 6-12 miesięcy | 500 tys.-5 mln $ | Bardzo wysoki | Umiarkowana |
| Firma średniej wielkości | 2-4 miesiące | 100-500 tys. $ | Wysoki | Dobra |
| Mała firma | 1-7 dni | 10-100 tys. $ | Niski | Doskonała |
| Kilka MŚP (10) | 2-3 tygodnie | 100 tys.-1 mln $ | Niski | Doskonała |
Ta tabela pokazuje, dlaczego atakujący przenieśli swoją uwagę na niższy segment rynku. Połączenie szybkiego dostępu, atrakcyjnych kwot i minimalnego ryzyka wykrycia sprawia, że MŚP są najbardziej opłacalnymi celami w cyberprzestępczym ekosystemie.
Rzeczywistość finansowa większości MŚP tworzy idealne środowisko dla skutecznych cyberataków. Podczas gdy duże firmy przeznaczają 10-15% budżetu IT na cyberbezpieczeństwo, MŚP zwykle wydają poniżej 5%, a wiele z nich nie inwestuje wcale. Ta różnica sprawia, że małe firmy często korzystają z przestarzałego oprogramowania, niezałatanych systemów i minimalnej infrastruktury bezpieczeństwa. Wiele MŚP zatrudnia jedną osobę ds. IT lub korzysta z usług zewnętrznego dostawcy obsługującego wielu klientów, przez co bezpieczeństwo jest traktowane po macoszemu. Średni koszt wdrożenia rozwiązań klasy korporacyjnej – firewalli, systemów wykrywania włamań, platform SIEM – może przekraczać 50 tys. dolarów rocznie, co jest barierą nie do pokonania dla firm o niskich marżach. MŚP wydają na cyberbezpieczeństwo średnio 1 500-5 000 dolarów rocznie, podczas gdy duże firmy – 10 milionów lub więcej. Ta luka finansowa przekłada się bezpośrednio na podatność: przestarzałe systemy operacyjne, niezałatane oprogramowanie, brak backupów i brak stałego monitoringu. Gdy ograniczenia budżetowe zmuszają MŚP do wyboru między inwestycją w rozwój a bezpieczeństwo, bezpieczeństwo prawie zawsze przegrywa – aż do czasu, gdy bolesny incydent wymusi zmianę priorytetów.
Choć technologia odgrywa ważną rolę w cyberbezpieczeństwie, najsłabszym ogniwem w ochronie MŚP pozostaje czynnik ludzki. Pracownicy często są bramą, przez którą atakujący uzyskują dostęp do sieci, a MŚP zwykle nie mają środków na kompleksowe szkolenia z bezpieczeństwa. Statystyki są alarmujące:

Skutki są druzgocące: pracownicy MŚP padają ofiarą cyberataków 350% częściej niż pracownicy dużych firm, głównie dlatego, że atakujący wiedzą o ich niskim poziomie przeszkolenia. Jedno kliknięcie w zainfekowany link lub otwarcie załącznika może zagrozić całej sieci. W przeciwieństwie do dużych organizacji, które regularnie szkolą pracowników i wdrażają ścisłe kontrole dostępu, MŚP często opierają się na zaufaniu i wygodzie – pozwalając pracownikom korzystać z własnych urządzeń, logować się zdalnie bez odpowiedniego uwierzytelniania i dzielić się hasłami. Ta ludzka podatność jest często łatwiejsza do wykorzystania niż techniczne luki w zabezpieczeniach, dlatego edukacja pracowników jest jednym z najważniejszych, a zarazem najbardziej zaniedbywanych aspektów cyberbezpieczeństwa w MŚP.
Hakerzy odkryli, że MŚP pełnią jeszcze jedną, cenną rolę: są bramą do większych, bardziej intratnych celów. Wiele małych firm działa jako dostawcy, podwykonawcy lub usługodawcy dużych korporacji, tworząc zaufane relacje i połączenia sieciowe. Atakujący wykorzystują te relacje, najpierw przejmując MŚP, a następnie używając zdobytego dostępu do infiltracji większego przedsiębiorstwa. Taka strategia ataku przez łańcuch dostaw staje się coraz popularniejsza i wyjątkowo skuteczna. Haker może spędzić tygodnie próbując sforsować zabezpieczenia firmy z listy Fortune 500, lecz wystarczy mu kilka godzin, by przejąć małego dostawcę z bezpośrednim dostępem do systemów korporacji. Przykładem takiego podejścia jest incydent SolarWinds z 2020 roku: atakujący przejęli mechanizm aktualizacji firmy softwarowej, infekując tysiące klientów korporacyjnych. Dla MŚP oznacza to, że są celem nie tylko ze względu na własne dane – są atakowane z powodu wartościowych połączeń, jakie utrzymują. Małe biuro rachunkowe, konsultant IT czy firma logistyczna mogą być kluczem do systemów znacznie większych organizacji. To podwójne zagrożenie sprawia, że MŚP są atrakcyjne dla atakujących niezależnie od wartości własnych danych, ponieważ mogą stanowić pomost do dużo większych kampanii.
Konsekwencje finansowe naruszenia cyberbezpieczeństwa mogą być dla MŚP katastrofalne, często oznaczając koniec działalności. W przeciwieństwie do dużych firm, które mogą pokryć straty i odbudować się po ataku, małe firmy zazwyczaj nie mają rezerw finansowych, by przetrwać koszty bezpośrednie, przestoje i utratę reputacji. Średni koszt naruszenia danych w MŚP to 3,31 mln dolarów, co dla wielu z nich oznacza kilka lat zysków. Poza bezpośrednimi kosztami naprawy, śledztwa i powiadamiania, MŚP stają przed znacznymi kosztami pośrednimi: utratą produktywności podczas przestojów, utratą przychodów z powodu niedostępności usług czy wydatkami na poprawę bezpieczeństwa po incydencie. 60% MŚP, które doświadczyły poważnego naruszenia, zamyka działalność w ciągu sześciu miesięcy, nie mogąc się odbudować finansowo ani odzyskać zaufania klientów. Zakres kosztów incydentów jest szeroki – 95% przypadków to wydatki od 826 do 653 587 dolarów – ale nawet ta niższa granica może być dla małej firmy rujnująca. Dodatkowym ciosem są kary regulacyjne: naruszenie RODO może oznaczać grzywnę do 4% rocznego przychodu, a naruszenie HIPAA to nawet 100-50 000 dolarów za ujawniony rekord. Równie dotkliwa jest utrata reputacji – klienci tracą zaufanie i odchodzą do konkurencji. Dla MŚP pytanie nie brzmi, czy stać je na inwestycję w cyberbezpieczeństwo, lecz czy stać je na jej brak.

MŚP spotykają się z różnorodnymi cyberatakami, z których każdy wykorzystuje inne słabości ich zabezpieczeń. Ataki ransomware w 82% przypadków dotykają organizacji z mniej niż 1000 pracownikami, czyniąc MŚP głównymi ofiarami tej destrukcyjnej metody. Ransomware szyfruje pliki i systemy firmy, czyniąc je niedostępnymi do czasu zapłaty okupu – często od 5 000 do nawet 500 000 dolarów. Złośliwe oprogramowanie (malware) to kolejne poważne zagrożenie – 18% wszystkich ataków malware dotyczy MŚP – mające na celu kradzież danych, monitorowanie działań lub zapewnienie atakującym stałego dostępu. Ataki phishingowe pozostają najczęstszym punktem wejścia – podstępne e-maile nakłaniają pracowników do ujawnienia danych logowania lub pobrania zainfekowanych plików. DDoS (rozproszony atak na odmowę usługi) zalewa strony i usługi MŚP ruchem, powodując przestoje i szkodząc reputacji. Ataki SQL injection wykorzystują luki w aplikacjach webowych, by uzyskać dostęp do baz danych z informacjami o klientach i finansach. Każdy z tych rodzajów ataków jest wyjątkowo skuteczny przeciwko MŚP, ponieważ brakuje im zaawansowanych systemów wykrywania i reagowania, które posiadają korporacje. Duża firma może wykryć i zatrzymać ransomware w ciągu kilku godzin; MŚP często orientuje się dopiero, gdy pliki są już zaszyfrowane, a na ekranie pojawia się żądanie okupu. Różnorodność zagrożeń oznacza, że MŚP muszą bronić się przed wieloma wektorami jednocześnie – co zwykle przekracza możliwości małych zespołów IT.
Jednym z najgroźniejszych mitów wśród MŚP jest przekonanie, że “jesteśmy za mali, by stać się celem hakerów”. To fałszywe poczucie bezpieczeństwa sprawia, że właściciele firm nie inwestują w cyberochronę i ignorują sygnały ostrzegawcze. 59% MŚP bez wdrożonych środków bezpieczeństwa wierzy, że ich rozmiar chroni ich przed atakami, co stoi w sprzeczności z danymi pokazującymi, że właśnie one są głównymi celami. Błędne przekonanie wynika z niezrozumienia, jak działają cyberprzestępcy: atakujący nie wybierają ofiar na podstawie wielkości; używają automatycznych narzędzi do skanowania sieci i wykorzystują każdą napotkaną lukę. Mała firma z niezałatanym serwerem jest dla atakującego równie atrakcyjna – a może nawet bardziej – niż duża organizacja z tą samą luką, bo mniejsze są szanse na wykrycie ataku. Mentalność “jesteśmy za mali” tworzy błędne koło: właściciele nie czują zagrożenia, więc nie inwestują w ochronę; brak inwestycji zwiększa podatność; podatność przyciąga atakujących. To fałszywe poczucie bezpieczeństwa jest niebezpieczne, bo powstrzymuje MŚP przed wdrożeniem nawet podstawowych środków ochrony – aktualizacji oprogramowania, silnych haseł, szkoleń z phishingu – które istotnie zmniejszyłyby ryzyko. Rzeczywistość jest taka, że MŚP nie są chronione przez swój rozmiar – są atakowane właśnie z tego powodu.
Poza bezpośrednim zagrożeniem ze strony cyberprzestępców, MŚP podlegają coraz większej presji regulacyjnej, by wdrażać odpowiednie środki bezpieczeństwa. Przepisy takie jak RODO (Rozporządzenie o Ochronie Danych Osobowych), HIPAA (Ustawa o przenośności i odpowiedzialności w ubezpieczeniach zdrowotnych), PCI-DSS (Standard bezpieczeństwa danych branży kart płatniczych) oraz wymogi branżowe narzucają surowe standardy bezpieczeństwa i przewidują dotkliwe kary za ich naruszenie. Wycieki danych klientów mogą skutkować grzywnami przewyższającymi koszt samego incydentu: naruszenie RODO to nawet 20 mln euro lub 4% światowego rocznego obrotu – w zależności od tego, która kwota jest wyższa. Dla MŚP przetwarzających dane medyczne naruszenia HIPAA oznaczają kary cywilne od 100 do 50 000 dolarów za rekord. Wymogi PCI-DSS dotyczą każdej firmy akceptującej płatności kartą i nakładają obowiązek wdrożenia konkretnych zabezpieczeń i regularnych audytów. Te wymogi tworzą dla MŚP podwójne obciążenie: muszą inwestować w ochronę przed atakami i w zgodność z przepisami, by uniknąć kar. Wiele MŚP nie ma wiedzy, by poruszać się w tej złożonej rzeczywistości, co prowadzi do nieumyślnej niezgodności i kar nawet wtedy, gdy nie doszło do incydentu. Krajobraz regulacyjny stale się zmienia, pojawiają się nowe wymogi, co utrudnia utrzymanie zgodności bez dedykowanych zasobów lub zewnętrznej pomocy.
Choć krajobraz zagrożeń dla MŚP jest pełen wyzwań, organizacje mogą znacznie ograniczyć ryzyko dzięki przemyślanym inwestycjom w bezpieczeństwo i odpowiednim narzędziom. Dla firm prowadzących sieci afiliacyjne lub programy partnerskie bezpieczeństwo jest jeszcze ważniejsze, ponieważ te systemy przetwarzają wrażliwe dane partnerów, informacje o prowizjach i dane klientów. PostAffiliatePro rozumie tę specyfikę i już na poziomie platformy zapewnia ochronę sieci partnerskich. Kompleksowa strategia powinna obejmować uwierzytelnianie wieloskładnikowe (wymagające kilku form weryfikacji dostępu), szyfrowanie danych (chroniące informacje w transmisji i spoczynku) oraz ciągły monitoring (wykrywający podejrzaną aktywność w czasie rzeczywistym). W sieciach afiliacyjnych PostAffiliatePro oferuje wbudowane funkcje bezpieczeństwa chroniące dane partnerów, zapobiegające nieautoryzowanemu dostępowi i zapewniające zgodność z wymogami branżowymi. Platforma umożliwia kontrolę dostępu opartą na rolach, rejestrowanie zdarzeń, bezpieczne połączenia API i regularne aktualizacje zabezpieczeń – funkcje, których samodzielne wdrożenie przez MŚP kosztowałoby dziesiątki tysięcy dolarów. Wybierając platformę stawiającą bezpieczeństwo na pierwszym miejscu, MŚP mogą korzystać z ochrony klasy korporacyjnej bez potrzeby wydawania budżetów korporacyjnych. Kluczem do skutecznego cyberbezpieczeństwa nie jest perfekcja, lecz warstwowa ochrona czyniąca atak na firmę trudniejszym i kosztowniejszym niż na konkurencję. Dla MŚP działających w branży afiliacyjnej PostAffiliatePro to fundament bezpieczeństwa, pozwalający właścicielom skupić się na rozwoju przy zachowaniu ochrony sieci partnerskiej.
Hakerzy atakują MŚP, ponieważ oferują one najlepszy stosunek ryzyka do potencjalnej nagrody. Małe firmy zazwyczaj dysponują cennymi danymi, ale mają słabsze zabezpieczenia niż korporacje, dzięki czemu łatwiej je złamać. Atakujący mogą przejąć wiele MŚP w czasie, jaki zajęłoby im sforsowanie jednej dużej korporacji, generując znaczne zyski przy minimalnym ryzyku wykrycia lub odpowiedzialności prawnej.
Technicznie rzecz biorąc, najczęstszym rodzajem ataku jest złośliwe oprogramowanie (18%), ale najbardziej skutecznym wejściem dla cyberprzestępców są ataki phishingowe. Phishing wykorzystuje czynnik ludzki, podstępnie nakłaniając pracowników do ujawnienia danych logowania lub pobrania zainfekowanych plików. Pracownicy MŚP otrzymują 1 na 323 wiadomości e-mail zawierające złośliwe treści oraz 350% więcej ataków socjotechnicznych niż pracownicy dużych firm.
Średni koszt naruszenia danych w MŚP to 3,31 mln dolarów, choć 95% incydentów kosztuje od 826 do 653 587 dolarów. Koszty te obejmują działania naprawcze, śledztwo informatyczne, powiadamianie, utracone zyski oraz grzywny regulacyjne. Wiele MŚP nie dysponuje rezerwami finansowymi, aby pokryć takie koszty – 60% zamyka działalność w ciągu sześciu miesięcy po poważnym incydencie.
Do najważniejszych środków bezpieczeństwa należą: uwierzytelnianie wieloskładnikowe (MFA) chroniące przed nieautoryzowanym dostępem, szyfrowanie danych chroniące wrażliwe informacje, regularne aktualizacje i łatki oprogramowania, szkolenia pracowników w zakresie bezpieczeństwa, silne polityki haseł oraz stałe monitorowanie podejrzanej aktywności. Te podstawowe działania znacząco ograniczają ryzyko włamania bez konieczności posiadania budżetu na poziomie korporacyjnym.
Pracownicy są pierwszą linią obrony przed cyberatakami. Mogą pomagać poprzez: rozpoznawanie i zgłaszanie podejrzanych e-maili phishingowych, używanie silnych i unikalnych haseł, włączanie uwierzytelniania wieloskładnikowego, unikanie publicznego Wi-Fi do celów biznesowych, regularne aktualizowanie oprogramowania oraz zadawanie pytań w przypadku podejrzanych próśb. Regularne szkolenia znacząco poprawiają umiejętność pracowników do rozpoznawania i zapobiegania atakom.
Należy natychmiast: odizolować zainfekowane systemy, powiadomić odpowiednie podmioty (klientów, regulatorów, organy ścigania), zabezpieczyć dowody do śledztwa oraz wdrożyć działania naprawcze. Długofalowo warto przeprowadzić audyt bezpieczeństwa, wzmocnić zabezpieczenia, przeszkolić pracowników i rozważyć ubezpieczenie cybernetyczne. Wiele MŚP korzysta z profesjonalnych usług reagowania na incydenty, by zminimalizować szkody i skrócić czas odzyskiwania sprawności.
Ubezpieczenie cybernetyczne ma coraz większe znaczenie w MŚP. Posiada je obecnie tylko 17% małych firm, choć może ono pokryć koszty naruszenia, opłaty prawne i straty z tytułu przerwy w działalności. Polisa często wymusza też poprawę zabezpieczeń i zapewnia dostęp do ekspertów ds. incydentów. Ubezpieczenie powinno jednak uzupełniać – a nie zastępować – proaktywne środki bezpieczeństwa, takie jak firewalle, szyfrowanie i szkolenia.
Sieci partnerskie powinny wdrożyć takie funkcje bezpieczeństwa, jak kontrola dostępu oparta na rolach, uwierzytelnianie wieloskładnikowe, szyfrowanie danych, rejestrowanie zdarzeń oraz regularne aktualizacje bezpieczeństwa. Platformy takie jak PostAffiliatePro oferują wbudowaną ochronę danych partnerów i zapobiegają nieautoryzowanemu dostępowi. Sieci powinny także edukować partnerów w zakresie dobrych praktyk bezpieczeństwa i dbać o zgodność z regulacjami branżowymi, takimi jak GDPR czy PCI-DSS.
Nie pozwól, aby Twoja firma stała się kolejną ofiarą. PostAffiliatePro oferuje bezpieczne zarządzanie afiliacjami z wbudowanymi funkcjami ochrony sieci i danych partnerów.

Dowiedz się, dlaczego MŚP są głównym celem cyberprzestępców. Poznaj słabe zabezpieczenia, cenne dane oraz jak PostAffiliatePro pomaga chronić Twoją firmę dzięki...

71% naruszeń bezpieczeństwa online jest skierowanych do firm zatrudniających mniej niż 100 pracowników.

Poznaj najważniejsze funkcje bezpieczeństwa, na które warto zwrócić uwagę przy wyborze hostingu: SSL/TLS, ochrona przed DDoS, WAF, codzienne kopie zapasowe,....
Zgoda na Pliki Cookie
Używamy plików cookie, aby poprawić jakość przeglądania i analizować nasz ruch. See our privacy policy.